poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Imię, nazwisko, miejsce zamieszkania...

Żyjesz sobie na tym świecie. Uczysz się wszystkiego od podstaw. Na początku nawet nie masz prawa głosu, ktoś bym pomyślał, że jak zaczniesz mówić będziesz je miał. Nie rozumiesz. Masz swoje racje, ale to oni mają swoje prawa, Ty możesz się tylko przystosować. Ludzie sami sobie zrobili klatkę na tym świecie. Co z tego jakiś wysoko postawiony urzędnik może więcej? Pamiętaj. On też nie może wszystkiego. Jesteśmy tak ślepi. Zamiast się buntować pozwalamy się wsadzić w jakieś durne rubryki. Idź do jakiegokolwiek urzędu, zapytaj się urzędniczki czy Cię zna. Nie zapyta Cię o czym marzysz, nie zapyta czego się boisz. Imię, nazwisko, miejsce zamieszkania. Czy już mnie pani zna? Oczywiście. Gówno prawda. Nie czuję się wcale jak jakaś rubryka w durnej szafce. Ludzie uwielbiają papiery. Zauważyliście? 
Rodzimy się. Akt urodzenia.
Umieramy. Akt zgonu.
Zostanie po nas tylko ten papierek. Oczywiście na początku ktoś będzie pamiętał. A potem? Co jeśli zaginą wszystkie dokumenty świadczące o naszym istnieniu? 
Pani Urzędnik czy pani mnie zna? 
Przykro mi, nie mam żadnych papierów na to że pani tu jest. Nie istnieje ktoś taki.
Serio? Czy to tylko dla mnie jest niedorzeczne? 
Mam tylko jeden apel. 
Nie dajmy się zaszufladkować
~~Amelia.

piątek, 19 czerwca 2015

Jarosław Borszewicz


 wiesz Nieobecna
ja
musiałem odejść
musiałem odejść
po to
by przekonać się że byłaś
najmądrzejsza
najpiękniejsza
najpotrzebniejsza
wybacz
ale gdybym nie odszedł
nigdy bym tego nie wiedział


Nieobecna
odezwij się czasem
ciekawy jestem
gdzie i z kim teraz
umierasz 

-Jarosław Borszewicz, “Rozmowa z Nieobecną”


Chciałbym
zrozumieć człowieka,
który skacze z szesnastego piętra
i w locie krzyczy:
- Nie ma śmierci!
Chciałbym
zrozumieć drzewo,
które w samym środku lata
próchnieje.
Chciałbym
zrozumieć mordercę,
który klęczy nad swoją ofiarą
i płacze.
Chciałbym
zrozumieć Einsteina,
który na łożu śmierci mówi:
- Umieram
i nie wiem, co to wiatr.
Chciałbym
zrozumieć mężczyznę,
który stoi na czubku Everestu
i mówi:
- Nie wiem,
jak stąd zejść.
Chciałbym
zrozumieć kroplę rosy,
która mówi:
- Boję się deszczu.
Chciałbym
zrozumieć króla,
który w chwili koronacji mówi:
- Tak oto
traci się wolność.
Chciałbym
zrozumieć chłopaka,
który podciął sobie żyły
w stacji honorowego krwiodawstwa.
Chciałbym
zrozumieć przyjaciela,
który umarł dwa lata temu
i do tej pory jeszcze nie wrócił.
Chciałbym
zrozumieć faceta,
który patrzy w lustro i mówi:
- To nie jestem ja.
Jarosław Borszewicz
 bolą mnie miłości
których nie przeżyłem

przerażają mnie śmierci
w których nie brałem udziału

lękam się światów
w których nie zamieszkam

boję się siebie
którego nie znam

 Jarosław Borszewicz 


Boję się pamięci o tych wszystkich ludziach, z którymi coś mnie łączyło, a z którymi rozdzieliło mnie milczenie.
Jarosław Borszewicz “Mroki”


Wiesz, co mi przypomina moje życie? Kostkę lodu rzuconą na rozpaloną blachę pieca; topnieje na moich oczach, a ja nic nie mogę zrobić.
Jarosław Borszewicz, “Mroki”


***
jeszcze będziemy
rozmawiać z hemingwayem
w ciasnych izolatkach
psychiatrycznych szpitali
jeszcze będziemy
wchodzić na cokoły
opuszczane pospiesznie
przez gipsowe kukły
jeszcze będziemy
uciekać do schronów
na widok
zorzy
jeszcze będziemy
spotykać ludzi
dla których warto było
nie zawisnąć na gałęzi
jeszcze będziemy
szukać sensu życia
w kropelkach deszczu
jeszcze będziemy
przeklinać kobiety
spotkane przypadkowo
na stacyjkach donikąd
jeszcze będziemy
z pianą na ustach
zdobywać fortece
białych motyli
jeszcze będziemy
zbierać okruszki ziemi
by im doprawić złote aureole
jeszcze będziemy
budować drzewom
mauzolea
jeszcze będziemy
tracić zmysły na widok
normalnych ludzi
jeszcze będziemy
walczyć
aby nie zginąć
i ginąć
aby nie walczyć
Jarosław Borszewicz

Paradoks

Czemu ludzie są tacy zmienni? Tacy różni ? Czemu jedni nie są zdolni do żadnej racjonalnej myśli, a Ci drudzy zastanawiają się nad wszystkim tak głęboko, że aż boli ich głowa? Czemu niektórzy kochają samych siebie, a inni nienawidzą? Czasem mam tak, że bardzo się sobie podobam. Mam znajomych, przyjaciół. Ci ludzie mnie lubią lub kochają. Mam adoratorów, któzy zrobili by wiele tylko dla mojego głupiego uśmiechu, który mogę im podarować. Patrzę na siebie w lustrzę i widzę ładną, zgrabną dziewczynę z uśmiechem na twarzy. I podobam się sobie, znam swoją wartoś i wiem co we mnie jest.Zdarza się jednak, że stawiam sama siebie w negatywnym świetle. Mówię, że jestem sama i źle mi z samotnością, a przecież otacza mnie ogrom ludzi,wystarczy czasem wyjść na przeciw. Staję przed lustrem i stwierdzam, że jestem brzydka i gruba. A przecież to ciągle ja! Ta sama, która stała tam uśmiechnięta, więc dlaczego moje oczy teraz płaczą? To co się dzieje w nas, to ból i cierpienie... ale również  ulga i radość. Czemu tak często robimy z siebie wrak istoty ludzkiej? Podnieśmy się czasem i krzyknijmy "Dam radę ! " albo "Wiem, że jestem tym kimś, kim zawsze chciałem być!" . To nam pomoże. Ten usilny napierający na klatkę ból może zniknie. Nazwałam ten ból paniką. A może ktoś zrobił to przede mną? Zagubienie. Lęk. Depresja. To są moje słowa i to ja znam ich znaczenie. To ja je wymyśliłam. Bo tylko ja wiem jak się czuję, gdy zostaje z nimi sam na sam. Mój znajomy, który jest zagubieniem nie potrafi mi dać żadnej rady... on nie mówi. Mój brat lęk pójdzie ze mną wszędzie, ale boi się. Moja przyjaciółka depresja zna wszystkie moje tajemnice i potrafi je wykorzystywać przeciwko mnie. Czasem każdy staje ze swoimi słowami w parze i idzie z nimi przez życie. Bo musi. Bo chce. Bo stwierdza, że tak będzie lepiej. Skąd do cholery, my ludzie, możemy wiedzieć co będzie dla nas lepsze? Nie możemy. I to jest ten paradoks.
Idziemy jak byśmy stali w miejscu.
Płaczemy jak byśmy usychali.
Kochamy jakbyśmy nie mieli serca...
I umieramy.. jakby nas nigdy nie było. 
~~Amelia

Przegrałam

Czasem zdarza się że mam cholernie ciężkie serce i sama nie rozumiem dlaczego.... Więc dlaczego wymagam do innych, że oni zrozumieją? Własny psychiczny obłęd zrzucam na innych, a tak nie wolno. Jaka ze mnie przyjaciółka skoro oczerniam przyjaciół... Jakie ze mnie towarzystwo skoro uważam się za lepszą? Kim jestem ja? Samotna, psychopatyczna piętnastolatka, która ucieka bo się boję... Tak boję się, ale sama nie wiem czego.
Chciałabym kiedyś stanąć na klifie i poczuć na twarzy podmuch wiatru... spojrzeć w dół. Chciałabym wyprostować się i krzyknąć z całych sił "Jestem silna!". Jednak to nigdy się nie wydarzy... bo nie jestem silna. Jestem słaba jak wszyscy ludzie. 
Ludzie płaczą.
Ludzie piją.
Ludzie się okaleczają.
Ludzie palą.
Ludzie popełniają samobójstwo.
Ludzie są jak worek pełen flaków z krwawiącą duszą w środku.
Suma sumarów ludzie są niczym. Takie marne gówna, które myślą, że ich żywot coś znaczy. I takie sobie marne kreatury mają marzenia, cele życiowe... komiczne. 
Ale do sedna. Najgorsza jest zazdrość. Moja największa wada. Kiedy już w jakiś sposób ktoś jest "w moim posiadaniu" nie chcę go oddać nikomu. Samolubne. Cóż...jestem samolubna. Mówią, że samotność jest najgorsza , Nie do końca. Najgorszy jest brak samokontroli.  Można wtedy zapanować nad wadami, a brak wad automatycznie prowadzi do akceptacji w społeczeństwie  i zrozumienia ludzkiego stanu psychicznego i celu działania. Każdy człowiek chce być lubiany... jedni mniej, drudzy bardziej. Ci mniej skłoni są zazwyczaj sobą i chcą mieć przyjaciela. Jeśli to mają są szczęśliwi. Ci bardziej skłoni robią z siebie kogoś inne i chcą być liderami w dużej grupie osób, Myślę, że jestem drugim typem.
Przegrałam. 
~~Amelia