Czasem zdarza się że mam cholernie ciężkie serce i sama nie rozumiem dlaczego.... Więc dlaczego wymagam do innych, że oni zrozumieją? Własny psychiczny obłęd zrzucam na innych, a tak nie wolno. Jaka ze mnie przyjaciółka skoro oczerniam przyjaciół... Jakie ze mnie towarzystwo skoro uważam się za lepszą? Kim jestem ja? Samotna, psychopatyczna piętnastolatka, która ucieka bo się boję... Tak boję się, ale sama nie wiem czego.
Chciałabym kiedyś stanąć na klifie i poczuć na twarzy podmuch wiatru... spojrzeć w dół. Chciałabym wyprostować się i krzyknąć z całych sił "Jestem silna!". Jednak to nigdy się nie wydarzy... bo nie jestem silna. Jestem słaba jak wszyscy ludzie.
Ludzie płaczą.
Ludzie piją.
Ludzie się okaleczają.
Ludzie palą.
Ludzie popełniają samobójstwo.
Ludzie są jak worek pełen flaków z krwawiącą duszą w środku.
Suma sumarów ludzie są niczym. Takie marne gówna, które myślą, że ich żywot coś znaczy. I takie sobie marne kreatury mają marzenia, cele życiowe... komiczne.
Ale do sedna. Najgorsza jest zazdrość. Moja największa wada. Kiedy już w jakiś sposób ktoś jest "w moim posiadaniu" nie chcę go oddać nikomu. Samolubne. Cóż...jestem samolubna. Mówią, że samotność jest najgorsza , Nie do końca. Najgorszy jest brak samokontroli. Można wtedy zapanować nad wadami, a brak wad automatycznie prowadzi do akceptacji w społeczeństwie i zrozumienia ludzkiego stanu psychicznego i celu działania. Każdy człowiek chce być lubiany... jedni mniej, drudzy bardziej. Ci mniej skłoni są zazwyczaj sobą i chcą mieć przyjaciela. Jeśli to mają są szczęśliwi. Ci bardziej skłoni robią z siebie kogoś inne i chcą być liderami w dużej grupie osób, Myślę, że jestem drugim typem.
Przegrałam.
~~Amelia
Przegrałam.
~~Amelia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz