wtorek, 2 września 2014

Ludzie mówią, że dziś będzie padać. Potworna ulewa. W całym kraju. A potem przyjdzie ciemność... A potem wszyscy zasną ...

Czemu to piszę? Sama nie wiem.. może to lepsze niż bezsensowne powolne usychanie. Co to jest życie. Życie. Życie to wcale nie jest gówno jak twierdzą niektórzy. Bo w takim wypadku jaki sens miało by to wszystko? Co by znaczyły przyjaźnie? Miłości? Byłyby tylko nikłym światełkiem w otchłani zapomnienia. Nikt by ich nie zauważał. Tak jak nikt nie zauważa Ciebie. Ta myśl Cię dobija. Jednak nie w sposób cielesny. W sposób psychiczny. Lecz dlaczego ten ból... ból okropny lecz po czasie przyjemny wychodzi na wierzch? Czemu masz wybuchać płaczem kiedy wszyscy Ci popieprzeni ludzie obok są szczęśliwi? Też czujesz taki ucisk pod sercem? Ja czuję. Chcę się nim z Tobą podzielić. Chcę Ci go oddać. Będzie cały Twój na własność. Jednak z drugiej strony nie chce go Ci oddawać. Jest mój, jest mi z nim dobrze. Jestem już tak pojebana, że cierpienie mi się spodobało. Spodobało mi się wypłakiwanie oczu, spodobało mi się nie spanie po nocach, pisanie po nocach, ciecie się. Lubię to robić. Naprawdę. Bo w sumie co w tym złego? Przecież to Twoje życie. To Ty decydujesz. To ty wybierasz jak chcesz mieć kolor. Twój kolor mnie oślepia. Podoba mi się Twój kolor. Nic nie może Ci go zabrać ale chcę go mieć. Dla siebie. Pewna mała dziewczynka, a była to grzeczna dziewczynka miała pieska. Piesek nazywał się Reks (mało oryginalne). Pewnego razu dziewczynka zabrała pieska na spacer. Piesek się wyrwał. Przejechał go samochód. Dziewczynka rozpaczała. Płakała za swoim jedynym przyjacielem. Dziewczynka o tak czystym sercu przyjęła do siebie ból. A ból nią zawładnął. Próbowała z tym żyć. Ale ból przybierał nowe oblicza. Bolało bo rodzice jej nie kochali. Bolało bo rzucił ją chłopak. Bolało bo koleżanki się naśmiewały. Bolało bo nie mogła znaleźć pracy. Bolało bo wylądowała na ulicy jako zwykła kurwa. I co przejmujesz się nią teraz? NIE. Małej dziewczynki było Ci żal, ale kurwy na ulicy już nie. A teraz wyobraź sobie, że pan który przejechał Reksia wyrucha kurwę na tej samej ulicy, na której kiedyś zdychał ukochany piesek...okrutne nie ? Litość. To czujesz . Litość. Nie do niej. Nie. Do siebie. Bo gdyby tobie zabrać kolor... to pewnego dnia życie wyruchałoby Ciebie. Są takie chwile, że nie możesz nic powiedzieć. Trwasz w milczeniu. 

Są chwile. 
W milczeniu. 
Są dni.
W zapomnieniu.
Są miłości.
W nieodwzajemnieniu.

W sumie czasami nigdy wątpliwie nie można stwierdzić co jest najgorsze w życiu. W sumie najgorsza jest paranoja. Paranoja to rzecz straszna. Myślisz kurwa że Tobie jest ciężko? Spójrz na siebie. Teraz wyjdź z siebie i stań obok. Wyglądasz lepiej? Nie. Ludzie widzą Cię takim na jakiego się czujesz. Jesteś niski? Wyprostuj się. Jesteś brzydki? Bądź z tego dumny. Jedna uciążliwa mucha nie pozwala czasem spać w nocy. Maniakalne stwierdzenia przekazują nam sporo informacji. O świecie przede wszystko, proszę państwa. Szersza publiczność mogła by mnie wyśmiać, ale nie państwo oczywiście. Mogłoby się rzecz. Odejdź. Odejdź, tak.
                    .
Mam silne bóle brzucha, kręci mi się w głowie, odkręciłam wodę. Niech płynie . Chciałbym Cię spotkać dlatego piszę do Ciebie ten list. Miałam to zrobić wcześniej ale nie miałam czasu. Tak jak Ty dla mnie. Widzisz. Krew kapie, a ja właśnie żegnam się ze światem, chodź jest jeszcze tyle rzeczy do zrobienia. Pamiętasz jak obiecywałeś, że okrążymy świat ? To był piękny plan. Ha. Najzabawniejsze było to, że pojechaliśmy do innego miasta. Całkiem daleko. Hm. Można powiedzieć, że wyruchałeś mnie jak zdzirę w tym motelu. Zapewniałeś, że mnie kochasz. Dobra w tym jestem co? Wiesz... ale ja bym chciała coś normalnego. Dom, dziecko, może psa albo kota? Żadna kobieta nie chce być dziwką. Zniszczyłeś wszystko. Żegnaj.
                      .
 Są piosenki, które mają w sobie więcej niż słowa, które maja w sobie więcej niż melodie. Które nie są tylko pod jakimś tam gatunkiem muzyki. 
Są przyjaźnie, które nie są tylko rozmową, które nie są tylko emocją. Nie podporządkowują się pod czas i miejsce.
                         .
-Słuchaj... Chciałbym Ci coś powiedzieć. 
-Tak co jest? Coś nie tak? 
-Kocham Cię.
-Nie chcę Ci sprawić przykrości... ale ja Ciebie nie. 
Zamilkła. Wpatrzona w dal łykała słone łzy. W jej wyobrażeniach wyglądało to zupełnie inaczej. Słowa "Ja Ciebie też" były oczywiste. Wspólne życie. Uśmiechy na twarzach. Wspólne pocałunki...
                          .
Kim dla mnie jesteś? Przyjaciółka? Czy. Siostrą? 
                         .
Ludzie mówią, że dziś będzie padać. Potworna ulewa. W całym kraju. 
                  A potem przyjdzie ciemność...
                A potem wszyscy zasną ...
~~AMELIA

czwartek, 14 sierpnia 2014

Biegnę prosto w ogień

Nie wiem czy mi starczy sił

Chciałabym napisać coś sensownego. Nie wiem czy mi się to uda, bo z moją rozjebaną psychiką nie jest to takie proste, ale się postaram.
Co nas rozprasza? Codzienne problemy. To to, że kochamy i to, że żyjemy. To to, że pragniemy i chcemy luksusu. W tym świecie pełnym nienawiści i niezrozumienia zaczynamy się gubić. Zaczynamy się rozpraszać. Gubimy sens, tracimy to o zawsze było dla nas najważniejsze. Zaczynamy się robić egoistami, albo za mocno wchodzimy innym w życie. Przestajemy żyć. Zaczynamy istnieć. A ''istnieć'' nie znaczy ''żyć''. Zaczynamy próbować i robić rzeczy, których kiedyś się wyrzekaliśmy. Schodzimy ze ścieżki, którą dawno temu obraliśmy. Coś nas zepchnęło. Coś okropnego. Cholerne cierpienie, wywołane niestabilnością, brakiem jakiejś emocji czy cierpienie, poważne cierpienie wywołana jakimś innym czynnikiem. To wszystko jest straszne. Ludzie tego nie zauważają, a jeśli już zauważą, to udają, że ich to nie dotyczy i to nie jest problem naszego społeczeństwa. No, ale kurwa, to jest problem, jebany problem naszego społeczeństwa! Depresje nie rodzą się z powodów tak idiotycznych jak, nie zabranie ze sobą drugiego śniadania! Samobójstwa nie są codziennością z powodu źle obciętych włosów! Samookaleczenia nie są powodem usunięcia piosenki z mp3! Ludzie się naśmiewają i nie rozumieją. Nie chcą rozumieć. Nie dopuszczają do siebie myśli, że to mogłoby dotyczyć ich samych, ich dziecka, matki, ojca czy też przyjaciela. Cieszą się, że to dotyczy kogoś innego. Są z tego powodu szczęśliwi. Obrażają tych, którzy mają naprawdę źle, tych którzy cierpią, tych którzy nie chą już żyć, tych dla których każdy oddech sprawia ból, tych którzy nienawidzą całego świata, siebie, tych którzy są inni. A oni? Cierpią jeszcze mocniej. Cierpią o wiele mocniej, bo dalej nie ma nikogo kto mógłby im pomóc. Zamiast pomocy otrzymują drwiny i wytykanie palcami. Chowają się. Chowają się przed promykiem słońca. Chowają się w miejscach, w których nikt ich nie znajdzie, w miejscach, w których nikt ich już więcej nie skrzywdzi. A ludzie dalej tego nie rozumieją. Nie wiemy już, co tak naprawdę się dzieje i czego chcemy. Wszystko przez tych ''ludzi'', którzy chcą, abyśmy przestali istnieć. Nie wszyscy mają w swoim otoczeniu takie osoby. Część z nas na pewno zetknęła się z takimi osobnikami. Czemu tak się dzieje? Nie wiem, serio, a chciałabym. Zastanawiam się nad tym od wieków. Od pieprzonych wieków. Nikt chyba nie znalazł jeszcze na to pytanie odpowiedzi. Straciłam wiarę w ludzi. Wybaczcie.

~młoda zielarka.

środa, 5 lutego 2014

Kurwa spierdalaj ...

Minęło tyle czasu. Tyle chwil już zaistniało. Tyle bólu w moim życiu się znalazło. Nie wiem ile minęło sekund, ile godzin, ile dni, ile miesięcy, ile lat. Nie wiem już nawet w jakim rytmie bije twoje serce. Nie wiem ile wykonało już uderzeń. I nie wiem czy na widok kogoś innego niż ja przyśpiesza Ci puls. Lecz... Czy na mój widok przyśpieszał Ci puls? Czy tylko myślałeś swoim drugim mózgiem? Czy byłeś tylko jebanym erotomanem?
Szczerze? Chciałabym mieć to w dupie...
Jednak nie mogę zapomnieć Twojego nic nie wartego "KOCHAM CIĘ".
Teraz mam przez Ciebie problem. Jesteś nic nie warty, jednak moje serce przyjmuje to do świadomości bardzo powoli. Żmudnie. Mózg dawno do tego doszedł. Dawno umarłeś w moim mózgu. Mimo to żyjesz we mnie wcale na to nie zasługując.
W moich wspomnieniach.
W moich marzeniach.
W moich snach.
Przede wszystkim w moim cierpieniu.
Amen.
Gdzie teraz jesteś kochanie? HM? Gdzie twoje wyznawanie miłości po francusku? Gdzie Twoja prośba o to bym została na zawsze? Gdzie miliony razem przesłuchanych piosenek? Gdzie wspólny śmiech? Pieszczoty? Pocałunki?
To wszystko nigdy nie zaistniało... a jednak było.
Było, a teraz boli i się kurwa nie odpierdoli.
Mam teraz defakto uraz mózgu. Chcą mnie zamknąć na białej sali i podarować mi ładną, ciasną sukienkę. Lubisz białe ciasne sukienki. Ty mi ją podarowałeś.
ĆPAŁEŚ...
ĆPAŁEŚ...
ZAĆPAŁEŚ?
Nie wiem i nigdy się nie dowiem.
Ale JA. Ja zaćpałam. Przedawkowałam Ciebie. Byłeś moim narkotykiem. Byłeś mieszanką. Zawsze mi mówiłeś, że prochów nie należy mieszać. Nie posłuchałam. TY byłeś pomieszaniem. Zła i dobra strona Ciebie. No i zaćpałam. A Ty zaćpałeś mnie. Wiem, że mnie kochałeś i wiem, że nie wytrzymałeś mojego towarzystwa. Mojego urazu. Chodź raz chciałabym jeszcze Cię mieć dla siebie. Może... Zaćpajmy razem kochanie?? Razem. Pomieszajmy nasze wady i zalety. To będzie dawka śmiertelna.
Teraz mam odwyk.
Pogubiłam się przez Ciebie.
Żyletki, alkohol, może dragi kiedyś?
Czy nie przed tym chciałeś mnie KOTECZKU uchronić?
Czy nie miałeś być całym moim światem, który mnie chroni?
Tylko rozumiesz. Na świecie są huragany, powodzie... Ty się zapadłeś. Trzęsienie ziemi Cię rozwaliło. A mnie wciągnąłeś w otchłań. Otchłań smutku, zła, rozpaczy, a przede wszystkim tęsknoty i myśli.
Siedzę tam dalej. Bez Ciebie. Samotna. TY. Nie wiem gdzie jesteś. Najgorsze jest to, iż nie mogę się odkochać i zakochać w kim innym. Choć czasem już sama nie wiem.
Może Ty też masz odwyk? Powrócisz kiedyś?

I ja... i Ty...
Nic o sobie nie wiemy,
choć znamy się doskonale,
to w niepewności trwamy stale.
Ty.
Jesteś jak wykuty w skale,
mój ideale.
Ty jako jedyny cukier,
w deszczu się nie rozpuścisz.
Ja.
W chmurach stojąc ciągle,
rozmyślam o wewnętrznej wojnie.
Czemu nie chciałeś mnie wcale?
Gdzie jesteś panie admirale?

Pamiętaj jednak. Gdy wrócisz nie będę Ci się zwierzać. Każę Ci spierdalać. Chodź w nocy będę potem płakać. Wiem, że tak postąpić trzeba.
                                               ~~Amelia




sobota, 11 stycznia 2014

Przemilczę...

Nieodwzajemnienie. Nie zawsze jest bolesne. Jeżeli kogoś nie lubisz, a on tego nie odwzajemnia to nawet przyjemne. Jeżeli komuś chcesz bardzo, ale to bardzo wpierdolić, a on tego nie odwzajemnia to chyba cud.
Nieodwzajemnienie miłosne. Zawsze jest bolesne. Czasem tak bardzo boli nas psychicznie, że ten ból zaczyna być bólem fizycznym. I to nie jest tak, że Ty chcesz cierpieć. Ty chcesz szczęścia. Miłości. MIŁOŚCI KURWA!! Czy ten ktoś na górze nie potrafi zrozumieć? Czy ten ktoś kogo kochamy nie widzi istoty rzeczy? No to niech oni przejrzą na oczy. Wszyscy.
___________________________________________________________________________
Siedziałam na huśtawce. Huśtałam się. W górę i w dół. Nie rozumiałam pojęcia rzeczy. Unosiłam się pod niebo i wchłaniały mnie podziemia.
W górę.
W dół.
W górę.
W dół.
Najgorsze jest to że nie mogłam zboczyć z tej drogi. Nie mogłam zacząć iść w bok. Nie mogłam całkowicie odciąć się od góry i od dołu. Nie mogłam? Bynajmniej nie potrafiłam.
Odciąć się. Chce się odciąć.
 Czy to nie zabawne? Chcę się odciąć, a w wyniku tych działań się powieszę.
 Paradoks kurwa jebanego życia.
 Tylko to ludzie zacisną pętle. Ludzie wykopią taboret spod stóp. To oni będą się śmieli, gdy ja ze strachu zesram się w gacie.
TO LUDZIE MNIE POWIESZĄ.
Sprawiam wrażenie jakbym pragnęła śmierci? Pragnę. Ale nie takiej jakiej dostarcza mi życie.
I czy on? Ten jedyny? Ten wyśniony? Pragnąłby mojej śmierci?
Przecież to też człowiek. Przecież dla innych ludzi jest kimś, kimś kto jest właśnie TYLKO KIMŚ.
Jednak gdyby ktoś zapytał mnie:
-Czy potrafiłabyś pokochać kogoś innego niż on?
Odpowiedziałbym:
-Nie. On jest moim światem. Jak świat może nosić w sobie zdrajce?
___________________________________________________________________________
Siedziałem w swoim pokoju. Zagłuszałem moje myśli Rapem. Rap to moja historia.
Myślałem o niej. O tym, że...
...że czasami martwi się czy dobrze przy mnie wygląda.
 (Kochałbym ją nawet gdyby była szkaradna.)
...że chce mi mówić samą prawdę.
(A tak często kłamie.)
...że twierdzi, iż miłość nie istnieje bo nie chce mnie zranić.
(Rani mnie przecież tym.)
...że ma piękny uśmiech.
(Choć narzeka, że ma krzywe zęby.)
...że czeka, aż powiem jej...
                                                   (KOCHAM CIĘ).
___________________________________________________________________________
Czasem jednak NIEODWZAJEMNIENIE, to wcale nie jest NIEODWZAJEMNIENIE.
                                                                                                TYLKO TCHÓRZOSTWO.
Jeśli utożsamiasz się jedną z przez mnie opisanych wyżej osób ( to oczywiście zależy od Twojej płci) to przestań się bać.
Wstań z miejsca i wyrzuć to z siebie!
Wyrzuć z siebie słowo, to piękne słowo, KOCHAM CIĘ.
Wiesz co jest najgorsze?
Tobie radzę....
                          ....sama tego nie zrobię.
                                                                       ~Amelia
_______________________________________________________________________
"Nie wiesz co Cię jut­ro cze­ka, nieod­wza­jem­niona miłość, czy też śmierć człowieka ."
"Docze­kałam się miłości od­wza­jem­nionej... Za­kochałam się w cier­pieniu, a ono we mnie."