Nie wiem czy mi starczy sił
Chciałabym napisać coś sensownego. Nie wiem czy mi się to uda, bo z moją rozjebaną psychiką nie jest to takie proste, ale się postaram.
Co nas rozprasza? Codzienne problemy. To to, że kochamy i to, że żyjemy. To to, że pragniemy i chcemy luksusu. W tym świecie pełnym nienawiści i niezrozumienia zaczynamy się gubić. Zaczynamy się rozpraszać. Gubimy sens, tracimy to o zawsze było dla nas najważniejsze. Zaczynamy się robić egoistami, albo za mocno wchodzimy innym w życie. Przestajemy żyć. Zaczynamy istnieć. A ''istnieć'' nie znaczy ''żyć''. Zaczynamy próbować i robić rzeczy, których kiedyś się wyrzekaliśmy. Schodzimy ze ścieżki, którą dawno temu obraliśmy. Coś nas zepchnęło. Coś okropnego. Cholerne cierpienie, wywołane niestabilnością, brakiem jakiejś emocji czy cierpienie, poważne cierpienie wywołana jakimś innym czynnikiem. To wszystko jest straszne. Ludzie tego nie zauważają, a jeśli już zauważą, to udają, że ich to nie dotyczy i to nie jest problem naszego społeczeństwa. No, ale kurwa, to jest problem, jebany problem naszego społeczeństwa! Depresje nie rodzą się z powodów tak idiotycznych jak, nie zabranie ze sobą drugiego śniadania! Samobójstwa nie są codziennością z powodu źle obciętych włosów! Samookaleczenia nie są powodem usunięcia piosenki z mp3! Ludzie się naśmiewają i nie rozumieją. Nie chcą rozumieć. Nie dopuszczają do siebie myśli, że to mogłoby dotyczyć ich samych, ich dziecka, matki, ojca czy też przyjaciela. Cieszą się, że to dotyczy kogoś innego. Są z tego powodu szczęśliwi. Obrażają tych, którzy mają naprawdę źle, tych którzy cierpią, tych którzy nie chą już żyć, tych dla których każdy oddech sprawia ból, tych którzy nienawidzą całego świata, siebie, tych którzy są inni. A oni? Cierpią jeszcze mocniej. Cierpią o wiele mocniej, bo dalej nie ma nikogo kto mógłby im pomóc. Zamiast pomocy otrzymują drwiny i wytykanie palcami. Chowają się. Chowają się przed promykiem słońca. Chowają się w miejscach, w których nikt ich nie znajdzie, w miejscach, w których nikt ich już więcej nie skrzywdzi. A ludzie dalej tego nie rozumieją. Nie wiemy już, co tak naprawdę się dzieje i czego chcemy. Wszystko przez tych ''ludzi'', którzy chcą, abyśmy przestali istnieć. Nie wszyscy mają w swoim otoczeniu takie osoby. Część z nas na pewno zetknęła się z takimi osobnikami. Czemu tak się dzieje? Nie wiem, serio, a chciałabym. Zastanawiam się nad tym od wieków. Od pieprzonych wieków. Nikt chyba nie znalazł jeszcze na to pytanie odpowiedzi. Straciłam wiarę w ludzi. Wybaczcie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz